Kultura domowego wnętrza – na czym właściwie polega? Czy zapewnia ją luksus? Gdyby wystarczyło poświęcić na urządzenie wnętrz spore nakłady finansowe, przyznajmy: taki luksus byłby bardzo… tani. Środki pieniężne są tutaj (podobnie, jak w wielu innych przypadkach) świetnym narzędziem do celu. Jeśli jednak kiepscy z nas graficy, najlepszy nawet program komputerowy nie pomoże nam w projektowaniu wnętrz. Program taki powstał z myślą o tych, którzy pewne umiejętności mają już w sobie – im lepsze narzędzie, tym bardziej ułatwia pracę osobom obdarzonym konkretnymi zdolnościami. Dokładnie tak samo jest z luksusem i kulturą wnętrza. Jeśli dysponujemy wyczuciem estetyki, odpowiednio duże pieniądze bardzo nam się przydadzą, ale nie są nam niezbędne, by wnętrze mieszkania czy domu zachowało swój smak.

Dlaczego tak się dzieje? Otóż piękno jest – podobnie, jak sens – jednym z tych wymiarów, które zachowane są wówczas, gdy rzucamy okiem na całość i jesteśmy pod przemiłym wrażeniem. Dlatego nawet tani detal odpowiednio w komponowany w styl wnętrza jest w stanie urzec. Nie chodzi tutaj o żaden element potraktowany odrębnie; wszystko jest częścią szerszego kontekstu i tworzy klimat łącznie.

Tylko w ten sposób możemy ocenić kulturę wnętrza – poprzez wzajemne dopasowanie pod względem wzornictwa, kolorystyki, materiału, rozstawu i innych parametrów. Nawet młodzieżowy, kolorowy plakat na ścianie nie jest kiczowaty sam w sobie. Przyklejony w stonowanym salonie zakłócałby po prostu całościową atmosferę. Kiedy więc na pierwszy rzut oka mieszkanie emanuje czystością, a meble i wszystko inne rozlokowane jest według widocznej koncepcji, bez przesytu, tworząc harmonię… wówczas możemy stwierdzić, że mamy do czynienia z kulturą wnętrza.

Krótki przegląd historii

W Polsce przez długi czas panował poważny kryzys w tej materii. Wojna z pewnością miała tutaj swój udział – zwłaszcza jednak PRL przyczynił się do estetycznego marazmu. Etos kunsztu i subtelności abdykował, a na tronie zasiadła szarzyzna przytłaczająca swoją pospolitością, z niewielkimi przebłyskami… pstrokatości. Wcześniej, całymi wiekami obecne były elity, które stanowiły przykład smaku, spływający “w dół” społeczeństwa; władze PRL dawały jednak przykład jak najgorszy.

Wnętrze ze smakiem

Dzisiaj już wiemy, że powszechne nie musi być ani nudne, ani pozbawione smaku. Wiemy, że dobre gusta to również swojego rodzaju potencjał, a same kanony można z powodzeniem popularyzować, przy czym rezonans nie będzie wynikać z pochodzenia, czy “krwi”, ale z uniwersalnych ludzkich skłonności, które bywają uśpione. Coraz mocniej zmierzamy ku zerwaniu z fałszywym podziałem na elitaryzm i egalitaryzm, co w kwestii kultury wnętrz również mocno się przejawia.

Jeśli chodzi o tendencje światowe, historię pod tym kątem można podzielić zasadniczo na trzy epoki: modernizm, postmodernizm oraz czasy współczesne, którym trudno przypisać trafną nazwę. Modernizm, chcąc unowocześniać, trzymał się jednak myśli, że istnieją pewne uniwersalne zasady – zarówno w etyce, jak i nauce czy w sztuce, wobec czego miało to przełożenie także na kulturę wnętrz.

Postmodernizm natomiast aż po dziś dzień próbuje udowodnić kwadraturę koła, twierdząc, że żadnych uniwersalnych zasad w istocie nie ma, paradoksalnie… tworząc z tego prawdę absolutną. Znajduje to odzwierciedlenie w sztuce i wystroju wnętrz, a bywa, że ten, oddając postmodernistyczną ideologię, aż krzyczy udziwnianiem i intrygowaniem na siłę.

Ostatnio jesteśmy więc świadkami przywracania pewnej równowagi i powrotu do generalnie oczywistej myśli, że uniwersalizm istnieje i ma zastosowanie. Polska wróciła do tego podejścia, lecz nie tą samą drogą – po prostu, by odreagować PRL-owską monotonię i szarość, po transformacji szybko rzuciliśmy się na wszystko, co kolorowe, choć niekoniecznie gustowne. Od pewnego czasu jednak doświadczamy powrotu zbalansowanego spojrzenia.

Co możemy zrobić dzisiaj?

Poziom zamożności naszego społeczeństwa nadal oczywiście nie powala, w związku z czym zabytkowe meble czy drogie detale sa dla większości z nas niedostępne. Tym bardziej więc, kultura wnętrz będzie zależeć od smaku właścicieli domów. Mniejsza o budżet, ważniejsza jest odpowiednia konfiguracja atutów funkcjonalności oraz tych wizualnych; precyzja, proporcje, holizm. Oczywiście, wystroju wnętrz nie omija tak zwana “moda”.

Dla osób o naturalnym i wyrobionym smaku jednak, to, co w danym sezonie “najpopularniejsze” może być co najwyżej wskazówką, nie zaś nieskazitelnym wzorcem godnym obsesyjnego naśladownictwa za wszelką cenę. Chodzi więc o to, by zaczerpnąć od czasu do czasu garść smaczków opatrzonych etykietą “trendy”, ale potraktować je jednocześnie jako ewentualny komponent własnego, cały czas kształtującego się stylu. Kultura wnętrz, owszem, cechuje się uniwersalizmem, ale jedną z jego zalet jest fakt, że nie wyklucza on personalizacji.

Jednym z bezwzględnych kryteriów kultury wnętrz jest prostota. Nie jednak w takim sensie, jak klasycznie rozumiany minimalizm. Chodzi raczej o rezygnację ze zbędnych, ekscentrycznych dodatków, przeładowania sprzętami. Od typowego minimalizmu różni się to tym, iż pod pewnym kątem kultura wnętrz jest wręcz maksymalistyczna.

Jakże inaczej nazwać dążność do jak największego nasycenia bogactwem stylów, do łączenia pozornie nierozerwalnych ze sobą elementów wystroju. Do tego, by pogodzić ze sobą wspomnianą prostotę oraz nietuzinkowość. Poza tym wszystkim, taki cel jest maksymalnie ambitny. Wnętrze kulturalne z pewnością nie wystrzega się z definicji łączenia smaków staroświeckości z nowoczesnymi motywami. Widniejące tu i ówdzie stare zdjęcia, porcelanowa zastawa… tak!

Choć ważne jest dopasowanie, ono właśnie ma to do siebie, że nie charakteryzuje się sztywnością – kryterium wzajemnego zgrania dopuszcza przecież masę różnych kompozycji, ponieważ rolę gra tutaj równie dużo czynników. Nie możemy stworzyć na nie algorytmu, dlatego raczej – próbując zdefiniować wnętrze kulturalne – opisujemy raczej widoczne już efekty, które zaistniały w praktyce. Gdyby natomiast nie naturalne wyczucie, nie mielibyśmy czego opisywać.

Szlachetne materiały

Opisy pełnią tu podobną rolę, co nakazy i zakazy w kwestiach etycznych. Niby są ważne, ale najważniejszy jest tu odpowiednik smaku – empatia. Nie zaszkodzi jednak wspomnieć, że nieocenione w kulturalnym wnętrzu są stare i dobre, szlachetne materiały, jak szkło, porcelana, wełna czy też drewno. Taka prawdziwie drewniana podłoga łączy oczywiście luksus z dobrym smakiem. Wszelkie stare przedmioty mają swój niepowtarzalny urok, a jako dobrze wpasowane w całość wnętrza, tylko ten urok wzmacniają.

Z pewnością, sztuczne kwiaty nie nadają wnętrzu zbyt wiele uroku. Dużo lepiej zastąpić je okazami żywymi. Podobnie obrus ze sztucznych tkanin, choć ceniony za plamoodporność; jest wskazane, by jego miejsce zajął ten klasyczny i bawełniany. Wszystko, przez co przemawia bardziej dogłębnie autentyczność, a mniej syntetyka, na pewno bardziej kojarzy się z wnętrzem kulturalnym, zatem również bardziej mile widziane są oryginalne akwarele, szkice czy też pastele, niż reprodukcje obrazów lub podobne im ozdoby.

Docenić należy również wiekowe meble, które nierzadko warto byłoby poddać renowacji, zamiast wymieniać je na pozbawione ducha np. krzesła z hurtowej produkcji. Jest więc oczywiście nieco szczegółowych wskazań, lecz nie można zapominać, że to bardziej “przepis na przepis” niż instrukcja krok po kroku. Spraw tak subtelnych nie da się na dobre uchwycić w zamkniętym szablonie. Kultura wnętrza to materiał do obróbki dla ludzkiej kreatywności, wobec czego cały czas mogą powstawać szablony nowe.